Eksplozja nadziei

Odwiedzam stronę Mariusza Wołosza na facebooku. Oczywiście, że interesuję się sposobem funkcjonowania prezydenta w tym bardzo trudnym, wstępnym etapie. Trzeba zdawać sobie sprawę, że to czas decyzji, które mogą determinować jakość tej prezydentury. Weryfikacja społeczna następuje każdego dnia. A oczekiwania są przecież tak ogromne jak ciężar gatunkowy zadań. Przyznam, że imponuje mi utrzymywanie bieżącego kontaktu z mieszkańcami, otwartość i deklaracje odwiedzin. Miałem podobne założenia. Natomiast kiedy czytam wpisy mieszkańców to boję się, że nikt fizycznie nie jest w stanie sprostać tym wszystkim oczekiwaniom. Zapraszamy tu, zapraszamy tam, niech Pan przyjedzie na Katowicką, Piekarską, Bobrek, Galmanową, Witczaka, Armii Krajowej, Żołnierską, Frenzla. I jeszcze na … itd. Te oczekiwania wynikają z potwornych zaniedbań, ale też z arogancji i ignorancji ludzi, którzy, mówiąc eufemistycznie, zawiedli. Wyobrażam sobie, że autorzy wpisów o swoich problemach nie mieli z kim rozmawiać. Albo nikt ich nie chciał słuchać I stąd taka eksplozja nadziei. Sam prezydent „nie poradzi”. Trzeba naprawić system (systemy). Ale przede wszystkim trzeba odpowiednich ludzi. Może niektórym uda się wyjaśnić jakie będą reguły gry.  A tym, którzy nie rokują, może trzeba podziękować?

Previous Post

Dla dobra ogólnego i dobra jednostek

Redaktorowi naczelnemu Życia Bytomskiego przekazał...
Czytaj dalej
Next Post

Poczekajmy chwilę

Bytom nie jest miastem przeklętym. Nie jest relikt...
Czytaj dalej